O 「Midnight Mission」
20.02.2024 w Tokyo w TOYOSU PIT odbyło się 「Midnight Mission」- czyli pierwszy live Midnight Grand Orchestry, zespołu będącego kolaboracją pomiędzy Hoshimachi Suisei i Taku Inoue. Tej pierwszej mam nadzieję, że na tym blogu nie muszę nikomu przedstawiać. Taku Inoue jest kompozytorem (oraz DJ-em z Mogry), który pracował przede na przykład przy seriach takich The iDOLM@STER. Przed Midogurą (Midnight Grand Orchestrą) współpracował z Suisei jako kompozytor kultowego Stellar Stellar oraz 3:12. W ramach MGO wydane zostały dwa minialbumy: Overture oraz Starpeggio i to właśnie ten drugi promował koncert w TOYOSU PIT.
Tutaj ciekawostka, w historii MGO odbył się już wcześniej koncert nazwany 1st live - był to Overture, nazwany tak samo jak płyta. Overture był jednak live'em tylko i wyłącznie wirtualnym, nie odbywał się w żadnej lokacji. Midnight Mission, więc jest kolejnym pierwszym live'em, tym razem takim na żywo, w hali koncertowej.

Słowem wstępu oraz koszta
Jako weeb, otaku czy przede wszystkim - hoshiyomi - wycieczka do Japonii nigdy nie była czymś nad czym musiałem szczególnie siedzieć i planować. Bo gdzieś w tle zawsze takie plany istniały. Myślę, że w jakimś stopniu przygotowywałem się do tego przez wiekszość życia. No, większość, bo w tematach chińskich bajek siedzę już dłużej niż nie.
Zdecydowałem się na tak krótki wyjazd z uwagi na dość specyficzny okres w życiu w jakim się znalazłem. Niecały miesiąc temu straciłem pracę, przegrałem wszystkie loterie też na ten wyjazd. Pojechałem tylko dzięki pomocy innej osoby. Jakby nie patrzeć - znowu. Trafiła mi się okazja, której nie mogłem odpuścić. Finansowo pewnie dałbym rade ogarnac trochę dłuższy wyjazd, ale w momencie zakupu biletu ciągle byłem na etapie poszukiwania zatrudnienia. Znalazłem je dopiero dwa dni przed wyjazdem. Za miesiąc szósta rocznica, gdzieś tam na horyzoncie spodziewam się 3rd solo live, więc też nie mogę przesadzić z wydatkami. Ten wyjazd więc potraktowałem jako trening i research.
I prawdopodobnie fakt, że przegrałem wszystkie loterie na ten konwent i to, że już się poddałem, ale magicznie 07.02 N napisał, że ma wolny bilet to od razu się zgodziłem i... popłakałem ze szczęścia. Dzień później kupiłem bilet do Japonii na 16.02 i ślepo zaufałem dopiero co poznanej osobie. Warto było.
We wpisie o ANIME NYC 2023 napisałem zdanie: Czy to drogo? Na pewno taniej niż wyjazd do Japonii. To chyba jedna z rzeczy, która nie zestarzała się najlepiej. Samolot, nocleg, oraz wejściówka na koncert wyszły mi około 4750zł. Mimo dłuższego i droższego czasu podróży Japonia ma znacznie tańsze noclegi, samo wydarzenie też nie było jakoś bardzo drogie - bilet kosztował 8800 jenów. Miesiąc wcześniej widziałem jeszcze samoloty za 3000zł w dwie strony, niestety wtedy jeszcze nie miałem zapewnionego biletu na koncert, więc je przepuściłem. Finalnie za lot w dwie strony zapłaciłem 3700zł, a za cztery noce noclegu w hotelu kapsułowym - 390zł.
Doliczając pewnie jakieś jedzenie taki krótki wyjazd dałoby się zamknąć w 5000zł. Niestety odwiedziłem też Akihabarę, co znacząco zwiększyło koszta wycieczki.
Przed wyjazdem
Przed wyjazdem trzeba przede wszystkim upewnić się, że w ogóle na koncert wejdziemy. A jeżeli nie znajdujemy się na terenie Japonii to mamy rzucane kłody pod nogi. Na wiele wydarzeń - w tym na Midnight Mission - nie będziemy mogli wejść bez posiadania japońskiego numeru telefonu i zainstalowanych pewnych aplikacji. Trochę przybliżyłem sprawę w tym wpisie. W tym wypadku przegrałem wszystkie loterie, w których wraz ze znajomymi z Japonii brałem udział. Udało mi się pojechać tylko dlatego, że N na Hoshiyomi discordzie napisał, że ma wolny bilet. Napisałem, wyjaśnił mi sporo w kwestii działania aplikacji i tego jak się przygotować do przyszłych loterii w Japonii i... pojechałem w ciemno, trochę mu ufając. Nie zawiodłem się.
Nie chcę powtarzać rzeczy, które napisałem we wspomnianym wyżej wpisie o loteriach, ale generalnie by skutecznie brać udział w raffle'ach trzeba chociaż raz być w Japonii, kupić - najlepiej kilka - long term numer na mobal.com, zainstalować i aktywować takie aplikacje jak np. Lawson Ticket. Wymaga to ponoszenia kosztów każdego miesiąca oraz kilku fizycznych telefonów, dlatego to pewnie zabawa nie dla każdego. Jeżeli jednak komuś zależy na jakimś wydarzeniu to niech do mnie napisze, postaram się pomóc w miarę możliwości.
Przed koncertem
W Tokyo nie ruszałem się zbytnio z okolic Asakusabashi i Ziemi Świętej - Akihabary. O tej drugiej bede chcial napisac kilka slow od siebie. I chyba zacznę od tego, że to co Akiba ma do dla nas do zaoferowania zależy tylko jakim rodzajem weeba jesteśmy, więc jak długo nie mamy buildu typu "all round" to nie ma zbytnio co słuchać innych osób w kwestii różnych weeb trip poradników, wliczając też ten, chyba że ktoś jest w stanie nam konkretnie odpowiedzieć na pytania. Ja mimo wszystko polecam poświęcić kilka godzin na zwiad i obeznanie się w sklepach i atrakcjach. Doświadczenie, w przeciągu tych czterech dni spędziłam w Akibie około 24 godziny, mówi mi też, że przed zakupem najlepiej robić zdjęcia towaru i... pójść do innych sklepów, bo często i gęsto będzie taniej. Jeżeli akurat zdjęcia nie będą zakazane.
Jeżeli chodzi o mój build na Akibe to przez wspomniane 24 godziny głównie szukałem merczu z Hoshimachi Suisei w tutejszych second hand outletach i o tych sklepach i ich asortymencie mogę trochę opowiedzieć:
- K-books; znajdujący się na trzecim piętrze Radiokaikanu outlet mający zarówno używane doujinów goodsy hololive (czasem nawet doujiny i artbooki, sekcja w rogu) posegregowane na postacie, lub generacje, oraz oficjalne używane rzeczy w zupełnie innym miejscu - przy kasach, oraz w jeszcze innym miejscu wallscrolle. Wybór spory, ceny w całkiem ok.
- Piętro nad K-books jest amiami, nawet ściślej jeden z dwoch sklepow amiami w Akibie, ten konkretny zamiast na samych figurkach skupiony jest na drobnych rzeczach. Trochę holo tu było, ale niezbyt specjalnie dużo.
- Surugaya - to sieć outletów, która na terenie Akihabary ma chyba pięć sklepów. Każdy skupiony na innych rzeczach. Ten który mnie interesował znajdował się zaraz obok Radiokaikanu, a w środku sporo Holomerczu, w tym cześć za showcase'em (gablotą z najcenniejszymi itemami, trzeba prosić sprzedawcę by otworzył) oraz trochę doujinów na piętrze, w tym muzyki.
- Mulan Anime ma dwa sklepy, w obu można znaleźć bardzo dużo vtuberkowych rzeczy, jeden ma nawet całe piętro podpisane Virtual youtubers. Ceny spore, to w końcu outlet, ale jak przy wejściu wita nas koncert na graduacje Coco, a w środku leci zeszłoroczny medley, w którym Suisei i Miko śpiewają razem Stellar Stellar, to klękam i kupuje rzeczy.

- Fandom Akiba to chyba dość nowy sklep, już na wejściu wita nas mercz z Hololive a wyżej tez jest dedykowane hololive piętro. Ceny wydawały mi się całkiem konkurencyjne.

- Zaraz obok jest Lashinbang jeden z największych (i najdroższych) outletow. Sporo vtuberkowych goodsow, przy zakupach leci nam np. Jibun Katte Dazzling, sporo rzadkich rzeczy za gablotami. A to tylko pierwsze piętro. Na drugim mamy głównie doujiny, również vtuberkowe. Wybór duży.

- Piętro nad Lashibangiem, w tym samym budynku jest Havikoro Toy_Akihabara, mały sklep, ale ma hologoodsy, część za gablotami. Płatność tylko gotówką!
- Animate i Gamers; to akurat nie są outlety, ale są tak ważnymi sklepami, że na liście nie mogło ich zabraknąć. Nie ma co sie rozdrabniac, to nie outlety, ale na tyle ważne sklepy, ze warto o nich wspomnieć. Jeżeli o hololive chodzi to będziemy mieć tu głównie nowe rzeczy, ewentualnie rzeczy, które wypuściło bushiroad. No i plyty z muzyka lub nagrania koncertów. Manga Shirakenu dostała niedawno serializację w weekly championie - tego typu rzeczy też znajdziemy właśnie w tych sklepach.
- Trochę rzeczy, w tym rzadkie płyty i koszulki, znalazlem tez w Lammtarra.
Oczywiscie sa tez takie sklepy jak mandarake, w którym pewnie znajdziemy wszystko i często tanio. Dużo frajdy daje mi polowanie na rzeczy, które chciałem mieć, jeżeli ktoś ma podejście podobne do mojego to polecam własne łowy tego typu.
Tutaj warto wspomnieć, że niektóre sklepy są tax free. Oznacza to, że przy zakupie możemy być poproszeni o pokazanie paszportu. Jeśli się zgodzimy to od ceny zostanie odliczony podatek 8%. A jakie ma to konsekwencje dla nas? Wyrywkowo na lotnisku w JP możemy być sprawdzeni przez celnika i jeśli nie będziemy mieć tych przedmiotów przy sobie to oznaczać to bedzie kłopoty. Nie znam nikogo kto został tak sprawdzony, ale teoretycznie jest to możliwe.
Odchodząc już od tematu Akiby i koncertów. W poniedziałek wraz z ludźmi z Hoshiyomi discorda poszliśmy na yakiniku. Ja na serwerze udzielam się głównie na streamach, raczej jestem lurkerem, ale zostałem bardzo ciepło przyjęty i miło było poznać część serwerowego cool kids clubu. Jedzenie było ok, cena nawet przystępna, nieograniczone napoje, a przede wszystkim bardzo przyjazna atmosfera. Jak macie możliwość to polecam, bo jednak experience w pójścia w 10 osob na koncert zawsze będzie lepszy niż solo.
「Midnight Mission」
Na Toyosu przyjechalem okolo 10, przespacerowalem sie w kierunku Shin Toyosu zobaczyć TOYOSU PIT i pójść oglądać jakiegoś Gundama na Odaibie. Po dotarciu pod sale koncertowa już tam jednak zostałem, bo kolejka na sprzedaż merczu już się ustawiała. Jak sie potem okazalo pierwsze osoby były z Tajwanu i były tam od przynajmniej od 9 rano. Okazało sie, bo podeszli do mnie zainteresowani zagadać, jako gaijin trochę się wyróżniam, ale rodowici japończycy raczej nie są osobami, które zagadają do Ciebie w kolejce. W kolejce się stoi i milczy. Finalnie kolejka po mercz, którego sprzedaż startowała o 15:00 osiągnęła na pewno ponad 1000 osób. A ja byłem w niej dokładnie dwudziesty siódmy. Co jakiś czas któryś z poznanych wcześniej Hoshiyomich podchodził dotrzymać mi towarzystwa, by umilić sobie oczekiwanie wspólnie planowaliśmy co kto kupi (niektórzy realizowali zamówienia dla znajomych też, a były limity na zakup przedmiotów) i smieszkoaliwmy na discordzie, ja skończyłem kupując tonę towaru dla znajomych N z Indonezji. W pełnym słońcu było 20 stopni - prawdziwe inferno w lutym. Jakoś do 15 minęło, kupiliśmy mercz i pozostało zabić czas do koncertu. O 17:30 organizacja zrobiła cutoff kolejki do merczu i zaczęła przygotowywać się do kolejkowania wejść na imprezę. Sprzedaż resztek merczu ruszyła po koncercie, a to co nie sprzedało się po koncercie dało się jeszcze później kupić online.


Japończycy generalnie kochają stać w kolejkach. I kolejki mają dość dobrze zorganizowane. Segregując ludzi po numerach biletów i wpuszczają ludzi po kolei, co niestety wymaga podstaw japońskich liczb. I to w miarę biegle, chcemy w końcu wiedzieć, kiedy wchodzą osoby 2210-2220. Bo w takich przedziałach po 10 osób było to podawane megafonem. Ja byłem 2217. No i też nie powinno się zbytnio rozmawiać w kolejkach, bo można zostać upomnianym, że jest się głośno jak jeden mój znajomy.
Na bramkach zostałem tylko pytany czy nie wnoszę napoju, moj bilet na L-tike został swipe'niety i do przodu.
Po swipe'nieciu mojego biletu w L-tike musiałem zapłacić za obowiązkowy napój w Toyosu PIT (600jpy) i znaleźć dobre miejsce. Jako że wszedłem z numerem 2217 to wielu dobrych miejsc już nie było, znalazlem jakieś przyzwoite, porozmawiałem chwilę z japończykiem obok, który ocenił mój nihongo na jouzu i rozejrzałem się po sali. Sala była wypełniona dymem, ale widoczne były trzy ekrany. Trzy duże, może rozmiarów jak w trochę mniejszym kinie każdy, ustawione były tak by przypominać kokpit statku kosmicznego, a lekko przed nimi szyba do wyświetlania hologramu na środku. Po około 15 minutach oczekiwania koncert się zaczął. I wiem, że nie jestem w stanie opisać słowami tego jakim doświadczeniem on dla mnie był. Był po prostu niesamowity i ciężko mi sobie wyobrazić, żeby szybko jakaś impreza miała go przebić. Jasne, pewnie nie jestem najobiektywniejszą osobą i moja ocena jest biased jak nic innego, Hoshimachi Suisei to moja oshi. Teksty piosenek MGO znam na pamieć, a sam koncert poprzedzala bardzo emocjonalna dla mie sytuacja z loterią i otrzymaniem biletu.
No, ale po to tu jestem by choć trochę przybliżyć to wydarzenie. Nie potrafię zrobić tego inaczej niż pisząc też o własnych emocjach. Poniższa część będzie bardzo osobista, ale od tego chyba są blogi.
Koncert zaczął się tak samo jak zaczyna się Overture, pierwszy album Midogury. Od utwory Never Ending Midnights. Już od początku wizualnie kocnert zrobił na mnie niesamowite wrażenie. Na ekranach pojawił się napis "Starting the mission" i dosłownie zostaliśmy zabrani w podróż po kosmosie, ekrany wyświetlały coraz to inne informacje na temat statusu misji kosmicznej, mieniły się na niebiesko i czerwono, dodatkowo dym, lasery, światła. I publiczność, będąca tu z tą samą pasją co ja i z tym samym celem. Suisei została wyświetlona na hologramie, obok z gitarą stał Taku Inoue, a w klatce widocznych było pozostałych dziewięcioro muzyków.

Drugim utworem był SOS, czyli pierwszy wydany utwór MGO. Ekrany tym razem zaczęły robić się czerwone i wyświetlane były różne ostrzeżenia podczas lotu przez pasmo asteroid. Następne było Midnight Mission podczas którego podróż przez kosmos trwała dalej. Pojawiło się łącznie sześć hologramów tańczących taniec znany z MV. Taniec oryginalnie wykonała tancerka o ksywce GOMI i został on zrotoscopowany. Kolejnym utworem był Igniter, który przedstawił nam cel naszej podróży przy użyciu warp drive'a - Planeta M.
Tutaj jeszcze może wspomnę, że nagłośnienie na koncercie było naprawdę niezłe. Każdy utwór, każde słowo było odczuwalne.



Do tego miejsca koncert był za darmo do obejrzenia na youtubie MGO, o tutaj. Dalsza część koncertu jest dostępna na spwn.jp do zakupu do 13.03.2024.
Kolejne utwór to Rat a Tat, przed którym usłyszeliśmy ciche Come on wypowiedziane przez Suisei i dowiedzieliśmy się, że dotarliśmy do cyber miasta. Rat a Tat jest bardzo catchy piosenką, więc nic dziwnego, że cała sala sala śpiewała ją razem z wokalistką, której różowa wersja modelu pojawiła się też na głównych ekranach. Następne było Yoru o matsu yo przywitane oklaskami.

Doczekaliśmy się nocy, więc czas przejść do prawdziwie klubowego utworu - Blackhole Dancehall. To jeden z dwóch utworów, o który Suisei najbardziej się martwiła, że poplącze sobie na nim język, drugim było już zaśpiewane Midnight Mission. To też idealny utwór na takie wydarzenie i chyba jeden z ciekawiej przedstawionych na tym koncercie. Razem z Hoshimachi Suiei i Taku Inoue jako widownia musieliśmy pokonać Bossa. Taku Inoue przedłużył nam Blackhole Dancehall - powtórzyliśmy zwrotkę kilka razy by naładować pasek charge'a, powtarzając za Suisei 'yeah yeah yeah yeah'. Nagrodą było otrzymanie Allegro - karabinu pojawiającego się w 'uniwersum' Midnight Grand Orchestry. Na koniec utworu nasz statek kosmiczny został uszkodzony.

Następnie Ryuseigun, ta piosenka a po nim chyba fragment, który najbardziej zapadł mi w pamięci; po Ryuseigunie data na ekranach zaczęła rosnąć od 20.02.2024 w górę. Gdy mniej więcej byliśmy w okolicach 2050 powiedziałem do wspomnianego wcześniej stojącego obok mnie nowego kolegi z Japonii, "Hyakunen, soriroki da", on nieco zaskoczony, zgodził się. Gdy data zatrzymała się na 20.02.2124 i usłyszałem "Hyakunen hetsu tara kawaru to omotsu te ita", no to zwyczajnie, jak to się mówi, dach zaczął przeciekać i zaczął padać deszcz. Soriroki to mój ulubiony utwór Midnight Grand Orchestry i zawsze bardzo emocjonalnie mnie ruszał. Śpiewałem z Suisei, głos mi się totalnie załamał, a to, że koncert jest technicznie na niesamowitym poziomie nie dało o sobie zapomnieć. Bo na ekranach dalej się działo - pojawiła się postać wspominana w utworze, na którą podmiot liryczny tyle czeka.

Napisałem powyższy akapit w samolocie Narita - Paryż będąc kilka set kilometrów za cieśniną Beringa. I może to trochę uzmysłowi jak duży emocjonalny impakt miało na mnie to wydarzenie, bo w samolocie też potrafi padać.
Po Soriroki dostaliśmy kolejną mocno emocjonalnie uderzającą piosenkę - Light the Light, więc nie było kiedy pozbierać się do kupy. Lało. A Suisei podczas utworu zniknęła z hologramu i przeniosła się do spotkanie drugiej postaci, która pojawiłą się tam po Soriroki.

Przy następnym kawałku osiągnęliśmy prędkość księżycowego światła i licznik, ktory pojawil sie przy Soriroki kilkukrotnie sie przekrecil podczas gdy Suisei śpiewała Moonlightspeed. Ostatnim utworem było Allegro podczas którego Suisei wystrzeliłą z tytułówego karabinu w kierunku widowni. Hoshiyomi w końcu nie mogą mieć formy fizycznej.


Jestem przekonany, że ułożenie utworów na tym koncercie też nie było przypadkowe. Pierwsze cztery to podróż kosmiczna do cyber miasta. W kolejnych trzech zdobywamy w mieście Allegro. Ryuseigun jest cały o oczekiwaniu, nostalgii i refleksji nad przemijalnością życia. Koncepty nieskończoności, oczekiwania i przemijalności pojawiają się w utworach Midnight Grand Orchestry cały czas. Soriroki to kolejny utwór, który opsiuje stuletnie oczekiwania i ulotność wspomnień. Light the Light, podczas którego dalej widnieje data 20.02.2124, mówi o zmianach w świecie po stu latach. Moonglighspeed mimo całego swojego optymizmu pokazuje, że nawet prędkość światła to za mało, by cofnąć czas. Dopiero podczas Allegro wystrzelenie z tytułowego karabinu ma otworzyć możliwości na nową przyszłość. Przez te cztery utwory cały czas towarzyszy nam postać, która pojawiła się na ekranie podczas Soriroki. To ona razem z Suisei strzela z Allegro i podróżuje z nami z prędkością światła.
Światło zgasło, trzeba prosić o ankoru. Po kilku minutach krzyków dostaliśmy dwie piosenki spoza Midnight Grand Orchestry, ale zaśpiewane przez Suisei i skomponowane przez Taku Inoue przed powstaniem projektu MGO. Pierwszą z nich było 3:12, druga było oczywiscie Stellar Stellar
Najbardziej ikoniczną piosenką Suisei jest właśnie Stellar Stellar i wygląda na to, że nie ma jej wystąpień bez tej piosenki - ok, przychodzi mi na myśl chociażby występ na Weiss Schwarz 15th anniversary, ale to było jako MiComet. No i to utwór, z którym podobnie jak z Soriroki jestem bardzo emocjonalnie związany, padał deszcz, a ja ledwie słyszałem mój własny załamujący się głos śpiewający razem z Suiczan.


Światła zgasły, pora na kolejne MC z Taku Inoue, w którym między innymi podziękował nam za przybycie. Suisei nie miala żadnego MC na tym koncercie, w tym momencie padły dwa z może czterech wypowiedzianych przez nią słów, które nie były tekstem piosenki.
"Arigato gozaimasu".
Powtórzone dwa razy. Więcej nie trzeba było. W jej głosie słychać było niesamowite zmęczenie, brzmienie jej głosu chyba zapamiętam na całe życie. Taku Inoe chciał jeszcze podziękować nam za przybycie, za to, że umożliwiono mu realizować taki fantastyczny projekt z tyloma ludźmi. Powiedział, że to było możliwe było możliwe tylko dlatego, że wiele osób nad tym pracowało, że miał najlepszy zespół i najlepszą wokalistkę. TOYOSU PIT momentalnie wypełniło sie oklaskami i dostaliśmy jeszcze jedna piosenke - Highway


Po niej wyświetlona została zapowiedź kolaboracji z grą iDOLM@STER Cinderella Girls Starlight Stage z Hololive oraz dwie nowe MV do utworów MGO - Allegro i Soriroki. Ten drugi miał mieć premiera pół godziny po koncercie i obecnie możecie obejrzeć go tutaj. My oglądalismy w famiresie podczas obiadu chwile po koncercie z resztą ekipy z Hoshiyomi discorda.

Po tym dostaliśmy napisy końcowe. Przy koncercie muzykę dostarczało dziewięciu muzyków i Taku Inoue. Za wokal odpowiadala Hoshimachi Suisei. Oprócz tego przy całości wydarzenia w napisach dostaliśmy chyba ponad pięćdziesiąt różnych nazwisk. Koncert wraz z napisami trwał około godzinę i piętnaście minut. Jeżęli o muzyków chodzi, to za chórki odpowiadały Honoka Watanabe i Hitomi Miyahara. Na wiolonczeli grała Takahiro Yuki, altówka Aiko Hosokawa, skrzypce CHICA, perkusja to Maoki Yamamoto i BOBO, gitara to Ichika Nito, a keyboard - Hironao Nagayama.
Spotkałem się w internecie z opinia, ze nagłośnienie nie było idealne, ale porownujac to z moim dotychczasowym doświadczeniem koncertowym, to było na najwyższym poziomie jakiego doświadczyłem. Może kiedyś, wraz ze wzrostem doświadczenia, zmienię zdanie.
Jak pisałem wczesniej, moja ocena tego wydarzenia jest totalnie biased. Ten blog w końcu jakoś się nazywa. Po wyjściu z koncertu Ten czterodniowy wyjazd wyczerpał mnie fizycznie, emocjonalnie i w każdy jeszcze inny sposób. Mam wrażenie, że byłem w Japonii przynajmniej dwa tygodnie.
Do 13.03.2024 można koncert obejrzeć na spwn.jp. Zachęcam do tego. Później zakup biletu na koncert nie bedzie juz możliwy, przynajmniej do czasu wydania blu-rayów. Jeżeli kiedyś sie spotkamy, to możemy też obejrzeć go razem.
Setlista koncertu prezentowała się następująco:
- Never Ending Midnights
- SOS
- Interlude Overture
- Midnight Mission
- Igniter
- Rat a Tat
- Yoru o matsu yo
- Blackhole Dancehall
- Interlude Starpeggio
- Ryuseigun
- Soriroki
- Light the Light
- Moonlight Speed
- Allegro
Encore:
- 3:12
- Stellar Stellar
Ending:
- Highway
Podsumowanie
Co następne? Za trzy tygodnie jadę na koncert Ado w Brukseli. Po Midnight Mission jednak totalnie hajp mi opadł. Po prostu nie wierzę że, z całym szacunkiem dla tworczości Ado, którą bardzo lubię, ten koncert moze być na podobnym poziomie, chociażby technicznym. No i Ado tez nie jest artystką, z którą jestem aż tak związany jak z Hoshimachi Suisei. Recenzji z tego wydarzenia tu nie będzie, to nie blog od tego.
Teraz jestem nieco bardziej przygotowany, będę polować na bilety na trzeci sololive Suisei, który według moich przypuszczeń powinien odbyć się najwcześniej w czerwcu. I jeżeli sie uda to czeka mnie kolejna wycieczka do Japonii na cztery dni. Tym razem może oszczędze na Akihabarze.
Suisei po koncercie była w szpitalu, jej problemy z głosem dały o sobie znowu znać. Wrzuciła na twittera nagranie, w którym już odzyskuję głos, więc na szczęście to nic poważnego.
Midnight Mission było po prostu najlepszym wydarzeniem na jakim byłem. W życiu.
